33 dni do porodu
W ciągu ostatnich kilku dni zdarzyło się wiele. Nawet nie miałem, jak i kiedy napisać
tutaj kilku słów. Czas nadrobić zaległości!
Zacznę od tego, że przygotowania do powitania nowego członka rodziny idą pełną parą.
Większość zakupów już jest za nami. Wydajemy dosłownie setki złotych na ciuchy, przybory
i akcesoria. Ubrania to jakaś masakra. Starczą jedynie na jakieś pierwsze 3-4 miesiące życia.
Pozostaje nadzieja, że jak Młoda z tego wyrośnie, to uda nam się je sprzedać i zwróci się
nam przynajmniej część poniesionych kosztów. Jeśli nie to trudno. Przy narodzinach
dziecka (i wypełnieniu masy formalności) czeka nas „ekstra” trzy tysiące złotych – jeden
z MOPSU (tzw. Becikowe) oraz dwa tysiące złotych za ubezpieczenie grupowe w pracy.
Co i tak nie jest rewelacją, biorąc pod uwagę fakt, że co miesiąc na ubezpieczenie potrącają
mi 100zł.
Dwa dni temu obchodziliśmy naszą drugą rocznicę ślubu. Ależ ten czas szybko mija! Pamiętam, jakby to było dzisiaj. Wesele. Przygotowania. Stres. Dobra zabawa. Niestety,
życie nieubłaganie gna do przodu, więc nie ma co rozpamiętywać przeszłości.
Z naszą rocznicą wiąże się nasza przyszłość. Jeszcze kilka dni temu rozmawialiśmy z Żoną
na temat mieszkań. Los tak poprowadził sprawy, że w dzień rocznicy otrzymałem telefon
z TBS. Co to takiego? To pewnego rodzaju mieszkania od miasta. Można, po wpłacie kaucji,
wynająć takie mieszkanie. Nie jest ono twoją własnością (chyba, że wykupisz, jak będzie okazja), ale nikt Cię z mieszkania nie wygoni, póki opłacasz czynsz. Według papierów jesteś
tylko najemcą, nie właścicielem. Mnie to nigdy nie przeszkadzało. I tak bym się czuł
jak właściciel mieszkania. Większość rzeczy i tak możesz robić bez informowania TBS.
Moi rodzice od zawsze mieszkają w takim mieszkaniu. Ja się w takim wychowałem.
Mój brat ma tego typu mieszkanie. TBS mają swoje plusy i minusy.
Zacznę od tego, że takie mieszkanie bardzo ciężko dostać. Nie budują już ich, więc trzeba
czekać, aż ktoś – z takiego mieszkania – zrezygnuje. Większość jest w starym budownictwie
i / lub ogrzewanie piecem.. Czynsz w takim bloku jest ogromny, natomiast nie interesują Cię
koszta remontu bloku itd. Wszystko pokrywa spółka. W TBS obowiązują kolejki. Zapisujesz się wypełniając kwestionariusz i czekasz. Czekasz na telefon z informacją.
Ja, zarejestrowałem się w 2018 roku. Telefon otrzymałem prawie po 4 latach.
Nie kupujesz takiego mieszkania, ale musisz zapłacić kaucję. Kaucja wyznaczana jest poprzez jakiś tam procent wartości mieszkania. Te, które nam zaproponowano, ma kaucję 68.000 zł.
Tutaj jest cały pies pogrzebany. Biorąc pod uwagę nasze oszczędności, nie mamy wystarczającej ilości gotówki. Będziemy musieli posiłkować się kredytem gotówkowym
na 108 rat. Niestety, taka inwestycja dość mocno nadszarpnie nasz budżet. Jestem świadomy tego, że da się ograniczyć wydatki. Żyjemy, nie odmawiając sobie wielu rzeczy. Że ludzie
mają gorzej albo nie pozwalają sobie na tyle dobrego co my. Kwestia przestawienia się
na inne warunki życia. Bez tak dużej ilości przyjemności: gier, książek, jedzenia na mieście, czy zbędnych i głupich wydatków, których być nie powinno. W tej chwili nasze wydatki
na mieszkanie to:
– 500 (dla najemcy mieszkania) + ok 380 (czynsz) + 60 (gaz) + 120 (prąd) + 68 (woda) + 59 (Internet) = co daje nam wydatki na mieszkanie na poziomie ok. 1120zł~ (kwoty są mocno
zaokrąglone)
A tak – przewidując – mogą wyglądać wydatki na nowym mieszkaniu:
– 600 (czynsz) + 900 (kredyt) + 60-300 (gaz, ogrzewanie mieszkania jest na gaz,
więc w okresie zimowym koszta wzrosną) + 120 (prąd – pewnie i tak będą podwyżki
od nowego roku) + 68 (woda, bez zmian) + 59 (Internet, chyba że wezmę tańszy)
= co daje nam wydatki na poziomie 1800-2000 zł.
To ogromna kwota, ogromna różnica. Jestem świadomy, że nie będziemy mogli sobie pozwolić na wiele. Nie będziemy mogli – możliwe, że w ogóle – przez długi czas wyjechać
na wakacje czy odłożyć pieniędzy na coś konkretnego. Jedna wypłata będzie szła całkowicie
na opłaty w domu. Czy jednak nie dalibyśmy rady?
Jeśli utrzymamy dochody na obecnym poziomie, to zapewne damy radę. Jednak
co przyniesie los w ciągu 108 miesięcy? Tego nie wie nikt. To rzut monetą. Będzie dobrze
lub nieciekawie.
Moje 3124 + Żony 2050 + 500+ + 500+ daje nam ponad 6000 zł. Wiem, że 500+ nie jest
przychodem stałym (może w każdej chwili zniknąć), więc trzeba brać pod uwagę fakt,
że może go nie być. Pozostaje ok. 3100 na życie. Na auto. Na jedzenie. Na utrzymanie
czteroosobowej rodziny. Myślę, że się da. Po prostu jeszcze nie potrafię zmieścić się
w wydatkach na tak niskim poziomie. Nie umiem, bo nigdy nie potrzebowałem się tego
nauczyć.
Czy to źle?
Może faktycznie taka lekcja zarządzania finansami jest mi potrzebna.
// Pomijam tutaj fakt podwyżek cen żywności i innych opłat, zwiększenie najniższej krajowej czy zmiana progu podatku, co będzie skutkowało tym, że od 1 stycznia 2022, dochód
Mój i Mojej Żony zmieni się łącznie o ponad 600zł (w górę!), pomijam dodatkowe wsparcie
typu 1000zł+ na drugie dziecko w wieku 1rok+.
Bądź co bądź to własne cztery kąty. Swoje miejsce na świecie. Bardzo bym tego chciał.
W końcu 2 pokoje! (obecnie mamy jeden duży, co przy 4-osobowej rodzinie będzie dość
niekomfortowe).
Losie, pomóż nam!
1 października umawiamy się obejrzeć mieszkanie. Obecny lokator coś nie odbiera moich telefonów. Zaczynamy stresujący się czas…

39 dni do porodu

Dzisiaj jest jeden z tych dni. Dni, które nazywane są rocznicą. Nie jest to wprawdzie jeszcze rocznica ślubu (ta dopiero za kilka dni), ale rocznica związku. Wiele się zmieniło w moim życiu od 17.09.2017. Mogę śmiało powiedzieć, że to jedna, wielka lawina wydarzeń.
Nie zawsze ta droga jest usłana różami, czasami widać kolce. Nie wierzę w to, że istnieją związki, które tych cierni nie mają ;). Nie ma to tamto – jestem i tak szczęśliwym człowiekiem, jeśli chodzi o życie miłosne i rodzinne.

Siedzę sobie w kuchni – z laptopem – i jem śniadanie. Nie chcę budzić Młodego, a coś zaczynał się kręcić. Budzik mnie dzisiaj nie zerwał na nogi, tylko tajemnicza siła nadprzyrodzona. O co chodzi? Ok. godziny 5:13 zbudził mnie dość głośny huk w pokoju (dlaczego tylko ja się obudziłem?!). Ciekawość wygrała, więc wstałem, włączyłem latarkę
w telefonie i zacząłem szukać powodu mojej przedwczesnej pobudki. Pierwsza myśl? Spadające książki! Pudło. Gdy zrezygnowany chciałem wyłączyć latarkę, w ostatniej chwili
znalazłem coś leżącego w innym miejscu, niż być powinno. Paczka pampersów postanowiła spaść sobie z półki. Ot, tak – po ponad 10 godzin od ich ostatniego ruszania. Nawiedzony dom? Kto wie – może nawet i w tej chwili przemawia przeze mnie ktoś z zaświatów.
Istnieje też opcja, że pampersy zostały opętane przez złego ducha. Potrzebny egzorcysta ;D!!

Żarty żartami, ale muszę kończyć jeść, żebym mógł na spokojnie kartkować HTML i CSS.
Moja webmasterowa część dalej ma fazę na wiedzę. W głowie mam dziesiątki pomysłów
na rozwinięcie e-monkiewicz.pl, ale to właśnie tylko świetne pomysły!! Nie potrafię ich
w żaden sposób zrealizować. BRAK MI UMIEJĘTNOŚCI I WIEDZY KUŹWA!

Zastawiam się czy wytrzymam do obiecanego sobie Wielkiego Grudniowego Bookhaula.
Nie o to chodzi, że go nie chcę. Wręcz przeciwnie. Zakup nowych pozycji tak mnie korci,
że mam ochotę kupować kilka pozycji w każdym z nadchodzących miesięcy. Jednak wizja
otwierania wielkiego kartonu z kilkunastoma pozycji trzyma górę :).

Dość ciekawa sprawa z tym moim pisaniem. Bywały dni, że na blogu nie miałem co pisać.
Teraz klepię te słowa prosto do arkusza Word i nie przejmuje się tym, że ktoś-kiedyś
to przeczyta (lub nie!). Po prostu leci. Klepię to wszystko w ciągu. Od 11 września,
wychodzi na to, że dzisiaj mija tydzień – licznik pokazuje 7 stron tekstu i prawie
2 700 wyrazów.

Chyba dotarło do mnie to, że http://moniekpisze.family.blog nie ma przyszłości i muszę
się pożegnać z tą witryną. Szkoda,  jednak to parę miesięcy historii.

Dzisiaj jest piątek. Ostatni dzień mojego dwutygodniowego, ośmiogodzinnego maratonu.
Jestem bardzo zadowolony, że od poniedziałku wracam do swojego starego trybu pracy
i życia. Z drugiej strony… trochę mi szkoda. Szkoda mi tego czasu spędzanego przed pracą.
Przy laptopie, książkach, konsoli. Na spokojnie jadłem śniadanie, piłem herbatę i kawę.
Niestety muszę się z tym pożegnać. Żeby to osiągnąć, chodząc na 7:00, musiałbym wstawać
o 4:30, a na to pozwolić sobie nie mogę. Od następnego tygodnia przechodzę w tryb
dwudniowy :).

16 września 2021, czwartek

40 dni do porodu

Drogi Ja,

Chciałbym Ci dzisiaj coś pokreślić. Wczoraj się dowiedzieliśmy, że Drugie Dziecko nie ma siusiaka! W sensie – będziesz miał dziewczynkę. Wiem, wiem… trzeba żyć chwilą obecną. Jednak, gdy się dowiedziałem, ogarnęło mnie wielkie przerażenie. Przed oczyma stanęło
mi najbliższe kilkanaście lat życia i PROBLEMY, które mogą pojawić się z dorastającą dziewczynką. Słowem MASAKRA! Żeby nie było – cieszę się J .

Coraz więcej pomysłów mam na http://e-monkiewicz.pl i jej podstrony. Wspominałem już,
że chcę umieścić tam coś w rodzaju swojego port folio, mini biografii. Jedną z podstron, którą
mam w głowie będzie stworzenie /cv, które dodam do wersji papierowej. Po co?
Przyszły pracodawca będzie mógł wejść na taką stronę i poczytać, dowiedzieć się o mnie więcej. Taki tam mój pomysł, żeby iść trochę z duchem czasu J . Na chwilę obecną
to tylko pieśń przyszłości. Moje umiejętności webmasterskie nie pozwalają stworzyć takiej
strony, jaką bym chciał. Byle czego dla „przyszłych pracodawców” nie pokażę, nie? 😉

Dzisiaj jest czwartek. To znaczy tyle, że zostały mi dwa dni maratonu w pracy.
W poniedziałek przeskakuje już (mam nadzieję, że bez przeszkód) na dwunastogodzinną
zmianę. W końcu kurde!

Zakupiłem dwa czasopisma: PSX Extreme i Komputer Świat. W sumie to nie wiem po co, ciężko mi znaleźć czas na przeczytanie, chociaż dziesięciu stron książki, o gazetach nie wspominając.

AH, prawie bym zapomniał! Napisałem, że 40 dni do planowanego porodu? Z racji, iż Pani Ginekolog miała od początku problemy z ustaleniem terminu, to data tylko orientacyjna.
Na wczorajszej wizycie okazało się, że zamiast terminu 26.10 przeskoczyło na 17.10
(moje urodziny). Mam nadzieję, że nie weźmie to nas z zaskoczenia. Nie lubię takich
nerwowych niespodzianek.

14 września 2021, wtorek

42 dni do porodu

Dzisiaj jest troszkę inaczej. Wiem, pisałem już tutaj rano. Nie o to chodzi. Piszę te słowa,
gdy na zegarze wybija godzina 21:27. Zamiast porannej kawy stoi kufel wieczornego piwka.
Obok leży książką HTML i CSS, a tuż nad nią pali się lampka.

Co to za zmiana?

Miałem ochotę pograć w God of War (2018). Jeszcze zanim Młody poszedł spać. Niestety,
bardzo go to zainteresowało. Nie chcę, żeby dzieciak osiemnastomiesięczny widział tyle przemocy w grze. Postanowiłem ją wyłączyć i spędzić wieczór z książką. Tak też się stało.
Siedzę z nią przy laptopie.

Ania ogląda na TV „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Lubię  ten program, więc z chęcią rzucam okiem, co się tam dzieje.

Apropo książki dotyczącej HTML i CSS. Rozumiem, że porusza ona tematy od podstaw,
ale nie wiem, czy nie ominę kilku działów. To takie podstawy… Ja nawet nie wiem, czy się teraz z tego typu rzeczy korzysta w HTML. Idę przeczytam kolejny rozdział – TABELE.

Ściągnąłem program FreshHTML. Szukam sposobu do wygodnego klepania kodu tworzenia
WWW. Niestety, wszystkie sprawdzone przeze mnie programy nie zdają egzaminu.

14 września 2021, wtorek

42 dni do porodu

Jem śniadanie i popijam herbatą. Dzisiaj nie czuję tej fali pisania. Nie czuję nic.

Kolejny dzień mojego ośmiogodzinnego maratonu zastępczego. Szefostwo rzekomo wyjechało na cały tydzień, więc – w teorii – powinien być spokój. Dostaw (faktur) też zdaje się zdecydowanie mniej. Jest chujowo, ale stabilnie – jakby powiedział klasyk.

Z książkami czuję się jak mucha w smole. Obecnie przerabiam Potęgę Podświadomości J.Murphyego. Coś tam z tej książki wyniosę i nie wydaje się AŻ TAK zła, ale te lanie wody…
O Eu! W pierwszym rozdziale książki autor zaznacza: JESTEM PASTOREM, OPIERAM SWOJE ŻYCIE NA WIERZE W BOGA, ALE NAPISZĘ TĘ KSIĄŻKĘ TAK, ŻEBY NIE BYŁO NACISKU
NA WIARĘ. A guzik prawda! Albo Ci się Panie nie udała ta sztuka albo ściemniasz, że hoho.
Zatrzymałem się dopiero na ok. 110 stronie / 288. Trochę mi zajmie dokończenie tej sztuki.

Właśnie teraz, przed pracą, siedzę z HTML i CSS. Dość duży nacisk kładę na naukę tych języków. Mam nadzieję, że po nowym roku uda mi się witrynę e-monkiewicz.pl oraz
e-monkiewicz.pl/blog/ doprowadzić do jako-takiego ładu. Muszę się sprężyć, w kolejce
do przeczytania mam jeszcze Programistę Samouka (Python) oraz dokończenie
SQL w 5 minut.

Dla Żonki został lekko ponad miesiąc do rozwiązania. To naprawdę mało. Wiem, że się mega boi, ale stara mi się tego nie pokazywać. Boi się bardziej niż przy pierwszej ciąży, ponieważ
jest świadoma tego, co ją czeka. Jaki ból musi przejść, by to zakończyć. Aby zacząć nowy rozdział. Kolejny rozdział.

Wiadomo, że poród zmieni nie tylko mój styl życia, ale przede wszystkim jej. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to Drugie będzie karmione piersią przez najbliższe dwanaście miesięcy jego życia. To znacznie utrudni wychodzenie Żony na miasto czy sklepy. W związku
z tym problemem postanowiliśmy zacząć robić prezenty świąteczne dla rodziny już teraz.
W sumie to nic w tym dziwnego. Sam zacząłem robić prezenty w 2020 właśnie we wrześniu.
Na razie jestem w fazie obmyślania, co kupić dla każdej z osób. Tym razem postawię chyba
dla wszystkich na coś praktycznego: kosmetyki i Inne przydatne rzeczy, których zapewne każdy użyje. Gadżety są fajne, ale czy przydatne na co dzień? Niestety wątpię…

Dzisiaj paczkomat zasilą cztery nasze paczki: opaska do Xiaomi Band 4×2 (bo stare są już zniszczone), klocki dla Młodego (całe 450 sztuk w plastikowym pojemniku – będzie
co zbierać!), filtr do wody w dzbanku DAFI x5 (bo w Internecie wychodzi taniej niż w sklepie) oraz skrzynka na zabawki (bo przydadzą się drobne zmiany w pokoju). W oczekiwaniu mamy
jeszcze kilka paczek, ale nie zostały jeszcze nadane. O właśnie! Ostatnimi laty są modne
tzw. Kalendarze Adwentowe. Wiecie… Otwieracie jedno okienko każdego dnia
(od 1 do 24 grudnia), a tam są upominki. Jest taki kanał na Youtube GramPaula. Kobietka
otwiera takie kalendarze co roku (skąd bierze na to pieniądze?). Taki kalendarz kosztuje
od 200 do nawet 1000 zł, w zależności od tego, co będzie w środku, jakiej marki itd.
Natrafiłem na jakiś sklep internetowy – Zalando? Chyba dobrze zapamiętałem nazwę?
Była jakaś hiperpromocja – kalendarz adwentowy Nivea za 139zł z 300. Wzięliśmy
bez żadnego zawahania się. Żona się ucieszy. W końcu to kosmetyki damskie. Namawia mnie
do zakupu męskiej wersji kalendarza adwentowego. Hmm… Jeśli byłby jakiś w promocji,
to kto wie… Na pełną cenę na pewno nie kupię.

44 dni do terminu porodu

Dzisiaj piszę te słowa z kuchni. Młody coś zaczął się kręcić, więc nie chcę kusić losu. Wiem, że gdy usłyszy stukanie klawiatury czy myszki – od razu będzie chciał wstać i zacząć dzień. Niech jeszcze trochę sobie pośpią.

05:49 pokazuje zegar. Odsłoniłem rolety, a za oknem nic. Wielka, czarna ciemność. Brakuje jeszcze mrozu czy śniegu i sezon jesienno-zimowy będzie można uznać za otwarty.
Może jeszcze daleko do tego okresu? Wczoraj, w dzień, było 34 C na słońcu.

Apropo wczoraj! Dla odmiany odwiedziliśmy moich rodziców w sobotę,
a nie w niedzielę. Mama chciała wypróbować nowy piekarnik (stary kaput!). Zaprosiła nas
(i brata rodzinę) na kiełbaski z cebulą (uwielbiam jej dużą ilość). Niestety, ta okazała się słaba jakościowo, więc wszyscy rzucili się na inne potrawy – kawałeczki piersi czy bigos.
Do tego wszystkiego była też wódka. W sumie to dawno jej nie piłem. Obawiałem się,
że zacznę się „krztusić” jak to mam w zwyczaju. Nic takiego nie miało miejsca. Nawet dużo nie wypiłem? Kilka kieliszków i dość? Czasami nie mam ochoty chodzić w odwiedziny
czy to do mojej rodziny, czy rodziny Żony. Starość? Zmęczenie? Meh…

Coraz częściej mam dylematy odnośnie do tematu gry vs. Książki. Myślałem, że jakiś czas temu pokonałem growy świat. Okazuje się, że on już zawsze będzie częścią mnie.
W wirtualnym portfelu PSN miałem doładowane 200zł. Miało być „na przyszłość”
lub na premierę Farming Simulator 22. „Przecież nie ukończyłeś nawet FS19!” – pomyślałem. Raz-dwa wszedłem do Sklepu Playstation i w kilka minut wydałem wirtualne 160zł
na okazjach. Jakieś opowieści wiedźmina, japońskie Tales of Berseria czy odnowiona Trylogia
z Ezio Auditore, czyli najlepsze części Assassin’s Creed. Niby fajna sprawa, ale odnoszę wrażenie, że minie dużo czasu, zanim to przejdę. Mało tego – zanim to odpalę. Czuję lekkie
wypalenie growe. Może to chwilowe? Może faktycznie Ziemowit ma rację i odpalać konsolę
tylko raz / dwa razy w tygodniu? Kto wie – możliwe, że chęci do grania będą wtedy większe.

Świat książek wcale nie jest łatwiejszy. Co to, to nie! Do ukończenia mam jeszcze jakieś
dziesięć tytułów. Mój spis w Excelu mówi mi, że to całe 3405 stron. Monstrualna ilość,
której szybko nie pochłonę. Ten fakt nie powstrzymuje mnie jednak od wyszukiwania
coraz to nowszych tytułów do listy „na przyszłość”. W planach mam odłożenie grosza
w listopadzie i przeznaczenie tej gotówki do wielkiej, świątecznej książkowej paczki.
Na liście jest 16 tytułów za ponad 500zł!

Czy kupię wszystkie?

A może tylko część z nich?

Na te pytania staram się – w tym momencie – nie udzielać odpowiedzi.

Cały Nasz świat, od pierwszego listopada, jest spowity mgłą i nie można nic dostrzec.
Drugie Dziecko wszystko zmieni. Może nie będę miał chęci i czasu na czytanie książek
czy granie? Może moje dylematy przestaną istnieć?

To drugi wpis w dzienniku, który prowadzę w MS Word. Moja prywata, gdzie FLOW prowadzi
mnie za rękę. Nie pozwala się zatrzymać ani na moment. Nie czytam tego co piszę.
Nie weryfikuję błędów. Pozwalam na spokojne połączenie palce – myśli. Niech wylewa się to,
co musi. Nie wszystkie te wpisy trafią na bloga. Zapewne niektóre z nich nie będą mogły
trafić do niczyich oczu. Nawet nieznajomych. Postanowiłem jednak, że te które dodam,
wlecą na oba blogi jednocześnie. Poprzedni będzie miał wpisy na hasła (możliwe, że tylko takie będą tam lądować) oraz na nowym – bez hasła. Nie podjąłem ostatecznej decyzji
co zrobić z witrynami. Muszę prowadzić obie na raz. Przynajmniej chwilowo.
Postanowienie noworoczne obejmowało „blog na własnym hostingu od 2022”.
Muszę nad nim jeszcze mocno popracować.

Czy coś jeszcze zalega w mojej głowie?

Czy czegoś muszę się pozbyć? Wyżalić się?

A no tak… Drugi dzień mojego wolnego. Od jutra zaczynam dalszą część maratonu ośmiogodzinnego. Nie znoszę go! Mam tylko nadzieję, że od 20 września powrócę
do swojego dwunastogodzinnego trybu pracy – co drugi dzień. I wszystko wróci do normy…